Coraz lepiej nam idzie pakowanie na weekendowe wypady do domku, wyruszamy w droge na nowa przygode :)
Przyjechalismy na miejsce po godz. 20:00. Pieklismy oczywiscie kielbaski na ognisku. Byla piekna, letnia noc, a na niebie ksiezyc w pelni...
Udalo nas sie zobaczyc rano sarne i sarenke jak spacerowaly po drodze...
Po obfitym obiedzie maly spacerek nad jezioro, po powrocie spodziewalismy sie gosci :)
Glowna atrakcja nad jeziorem byl ... rak! pierwszy raz widzialam raka i chyba nie tylko ja, bo wszyscy go podziwiali :)
Glowna atrakcja tego weekendu byl basen przy domku... Pogoda dopisala, wiec moglismy spedzic w nim cale dnie! Bylo super, nic nam do szczescia nie brakowalo :))))))
Troszke zielonych zdjec i ...
... rozowych!
W okolo roznorodne motyle...
... paszki i kroliki :)
Udalo nam sie przywiesc do Chicago troszke szyszek, beda idealna ozdoba na choince u nas w mieszkaniu w zimie.
Niestety musielismy sie pozegnac i wrocic miasta, ale za kilka tygodni znowu wrocimy :)








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz